" BUDUJEMY NOWY DOM - na miarę naszych marzeń dom..."

preparaty joalis2019jadro

 Na rynku istnieje wiele diet i każda z nich określa siebie mianem prozdrowotnej. Jednak pojęcie kompletności diety jest raczej rzadko poruszaną kwestią w świecie dietetyków, szczególnie tych, których nazywam marketingowymi. Określenie to dotyczy ludzi, którzy mówią o diecie (zazwyczaj cudownej) tylko po to, by sprzedawać suplementy.

Najlepiej tłumaczyć pewne fakty i zjawiska poprzez porównania. Tutaj też użyjemy tej metody ilustracji  - myślę że bardzo wymownego i trafnego porównania procesu podziału komórki do budowy nowego domu. Komórki naturalnie lub  uszodzone przez toksyny obumierają i w ich miejsce te, które żyją, muszą się podzielić, by zastąpić w tkankach miejsce obumarłych.Ten proces wymaga dostarczenia materiałów budulcowych oraz niezbędnej dla tych reakcji biochemicznych energii w postaci cząsteczek wysokoenergetycznych, jak  ATP (adenozyno trójfosforan). Przez analogię - domy też niszczeją i starzeją się i w ich miejsce ludzie budują nowe. 

No to zaczynamy.

 

 1a.Budowa domu

W projekcie domu architekt przewidział takie (przykładowe i abstrakcyjne ilości- tylko dla ilustracji zagadnienia) zapotrzebowanie: 1000 cegieł, 5 okien, 4 drzwi, 10 kaloryferów. Do tego potrzeba 100 kWh energii elektrycznej do zasilania urządzeń budowlanych.

1b. Podział komórki

Po stronie kodu DNA w jądrze komórki, który jest niejako projektem budowy nowych białek, mamy listę potrzebnych  "cegiełek składowych dla tych białek" w postaci listy konkretnych aminokwasów i ich niezbędnej ilości. Dla ilustracji problemu, niech to będzie 1000 cząsteczech fenyloalaniny, 500 cząsteczek proliny, 800 cząsteczek waliny, 200 cząsteczek alaniny. Do tego komórka potrzebuje jeszcze 1000000 cząsteczek ATP, które uczestniczą w procesach budowy białek i wielu innych reakcji biochemicznych.

2a. Budowa domu

Teraz na budowie domu mamy następującą sytuację: - murarz może zabudować jakąś wnękę okienną cegłami, dyktą (bo nie dostał okna na czas), Cegły są w dwóch rozmiarach, więc większą cegłę może przeciąć tak, by dopasować brakujący budulec do potrzeb, gdyby zabrakło oryginalnego materiału a otwór trzeba szczelnie zasłonić, by nie wiało. Oczywiście, maszyna, która będzie cięła cegły zużyje jakąś ilość nie przewidzianej projektem energii elektrycznej. Murarzowi też inwestor musi zapłacić za dłuższą i dodatkową pracę. Murarz może też owe wnęki zatkać powiedzmy kaloryferami, bo tak sie akurat składa, że mają identyczne wymiary, co nie dostarczone na czas okna.

 2b. Podział komórki

Po stronie komórki sytuacja wygląda bardzo podobnie, Tym odpowiednikiem "murarza z budowy domu" jest mechanizm budowania białek w oparciu o kod genetyczny DNA.  Aminokwasy endogenne (w przykładzie prolina i alanina) organizm może wyprodukować sam z innych dostępnych komponentów, jeśli krew nie dostarczy ich do komórki, bo nie było ich w pożywieniu. Komórka owszem wykorzystuje również materiał budulcowy, jaki powstał z odzysku, z obumarłej komórki - to, co dało się wykorzystać.  Jednak główna masa potrzebnych budulców musi pochodzić z rozłożonych w układzie pokarmowym białek, znajdujących się w posiłku. (To białka z pożywienia są dostarczycielem aminokwasów, czyli tych cegiełek, z których zbudowane są białka naszych komórek ) . Aby ten proces uzupełniania braków aminokwasowych, które nie były dostarczone komórce z pożywieniem, mógł zajść, potrzeba zużyć 20 tys cząsteczek ATP (dosyć dużo, jak na pulę ogólno dostępnej ilości ATP). Aminokwasów egzogennych (w przykładzie : fenyloalanina i walina) organizm nie może wyprodukować Muszą być dostarczone z pokarmem. Wtedy powstanie białko zdefektowane, które 

Ilustracja 1:

Popatrzmy, co się dzieje w komórce, gdy nie dostarczamy na czas i w odpowiedniej ilości takich budulców, jakie są zaprogramowane w DNA: "Maszynka" budująca białko, w momencie, gdy braknie w jej zasięgu np. cząsteczki fenyloalaniny (aminokwasu egzogennego), nie może sobie ot tak sobie poczekać, aż takowa znajdzie się w zasięgu jej pól siłowych. Wówczas ma "teoretycznie" możliwość zastąpienia go innym komponentem chemicznym o podobnym polu siłowym cząsteczki, jak owa brakująca. Ale to, co wtedy powstanie, będzie białkiem zdefektowanym. To tak, jakby na budowie w miejsce okien montowano kaloryfery, bo mają podobny kształt i wymiar. Białka to bardzo subtelne i precyzyjne struktury biochemiczne.  Struktura przestrzenna nici białka decyduje o jego właściwościach. Decyduje o tym, czy dany enzym białkowy będzie rozkładał węglowodany czy białka. Czy przeciwciało, które też jest białkiem,  rozpozna przeciwnika i go zneutralizuje. Jeśli powstanie sporo takich wadliwych cząsteczek, komórka uruchomi proces samoobrony i niszczenia takich obiektów, ale to też pochłonie cenną energię (ATP).

Czym ma się organizm bronić, jak brakuje mu przeciwciał? Co się dzieje, gdy pokarm jest toksyczny, bo źle strawiony z braku wystarczającej ilości i jakości enzymów trawiennych? A brakuje tylko dlatego, że komórki nie otrzymują budulców. Jeśli w komórkach brakuje cząsteczek ATP, bo zostały zmarnotrawione na wiele pobocznych procesów metabolicznych, pożerających mnóstwo energii, to jak ma się organizm bronić przed agresją bakterii, pasożytów czy wirusów?  Jeśli z wdychanym powietrzem lub zjedzonym pokarmem wtargnęły do organizmu toksyczne mikroby, to jak ma się przed nimi skutecznie bronić, jeśli nie ma wystarczającej ilości budulców do wyprodukowania przeciwciał? Konsekwencji  diet niekompletnych jest bardzo wiele. Wymieniono te najbardziej oczywiste. Szczególnie drastycznie widać to u Pań, które po porodzie przeżywają depresje, wypadają im włosy, pojawia się cukrzyca lub ujawniają się dawne i ukryte ciężkie obciążenia mikrobiologiczne. Tylko dlatego, że źle przygotowały się do ciąży, prowadziły dietę niekompletną a organizm ich dziecka "wyssał" wszystkie jej zapasy. Również wiele problemów z deregulacją hormonalną jest skutkiem diety niekompletnej. 

 
   Ilustracja 2:

Kolejne porównanie: Dostawca materiałów budowlanych do budowy domu twierdzi, że jego rozliczają z tonażu dostarczonych materiałów a nie konkretnych elementów. Więc zamiast 5 okien i 4 drzwi  dostarczył 3 okna i 6 drzwi. Waga mu się zgadza, ogólna ilość też.

Z drugiej strony mamy dietetyka, który mówi, że w posiłku należy dostarczyć 50 g białek.Jednak nie dba o to, by te białka były wartościowe, czyli pokrywały zapotrzebowanie komórek ilościowo i jakościowo. (Bo albo ten dietetyk niedouczony, albo jest "religijnym wyznawcą" jakiegoś trendu marketingowego.)

Fakty jednak są nieubłagane.  W pokarmach pochodzenia roślinnego nie ma takiej ilości powiedzmy użytej w przykładzie fenyloalaniny (są minimalne ilości), za to jest bardzo dużo powiedzmy proliny. Generalnie rzecz biorąc, rośliny są bardzo kiepskim źródłem aminokwasów egzogennych. Dlatego budowanie fundamentu dietetycznego na produktach roślinnych nie ma uzasadnienia w anatomii i fizjologii organizmu. Już kilkumiesięczne drastyczne niedobory fenyloalaniny w diecie prowadzą do pierwszych objawów depresji.

Teoretycznie można zbudować taki posiłek roślinny, by bilans zapotrzebowania na aminokwasy egzogenne został osiągnięty, ale wtedy zamiast talerza, na stole należałoby postawić wiaderko. Ponadto, codziennie zawartośc tego wiaderka niewiele by się różniła od poprzedniej (znużenie powtarzającym się jadłospisem), Więc ten , kto posłucha takiego dietetyka, znajdzie się w sytuacji murarza, który zamiast okien musi zabudować w otwory ściany domu  drzwi lub wspomniane kaloryfery. W takiej sytuacji są wszyscy wyznawcy diet "wege" - niestety, większość w nieświadomości. W dodatku, na koniec budowy ów dom nadzorca każe rozebrać, bo nie tylko nie spełnia wymagań, lecz grozi zawaleniem. To samo z uszkodzonymi białkami. To jeden z wielu mechanizmów powstawania wielu ciężkich problemów zdrowotnych.

Wracając do owego wiaderka, będzie w nim bardzo dużo węglowodanów (rośliny są przede wszystkim producentem cukrów powstających w fotosyntezie) I ilość tych cukrów po zjedzeniu zawartości tego wiadera zieleniny będzie tak duża, że pobudzona insulina zablokuje transport tłuszczy do mitochondrium i rozpuszczonych w nich witamin ADEK. Duża ilość glukozy zablokuje również wnikanie witaminy C do cytoplazmy komórek. Potrzebna będzie duża ilość magnezu w pokarmie (lub w postaci suplementów), by mogła zachodzić reakcja glikolizy w komórkach. Tych następstw jest naprawdę dużo i to szkodliwych dla metabolizmu.

 
 

 Temat jest skomplikowany i rozległy. Tu naszkicowano jedynie jeden z aspektów tzw dietetyki marketingowej.Podobne "problemy" i dezinformacja dotyczy tłuszczy i suplementacji. Jedne i drugie mogą być niezbędne, ale i szkodliwe dla prawidłowego funkcjonowania komórek. Wracając do analogii budowlanych, ludzki organizm to nie betoniarka, by nawrzucać do niej zadaną przez "dietetyka marketingowego" ilość makro- czy mikroskładników i stanie się dobrze. Nie stanie się. Powstanie dziwaczne monstrum z kaloryferami we wnękach okiennych, nadające się nie do zamieszkania, tylko do zburzenia. 

Podobne skutki obserwujemy u ludzi, którzy w ogóle nie zastanawiają się nad tym, co wkładają do ust. Jedzą to, co im smakuje i zaspokaja uczucie głodu. Podaż żywności niestety nie spełnia wymagań kompletności.